1. W ostatnim czasie bardzo popularny tematem stały się kredyty frankowe. Bardzo popularne kiedyś kredyty stały się dla kredytobiorców kulą u nogi, a dla banków solą w oku ze względu na gigantyczne kwoty wypłacane frankowiczom po porażkach w sądzie.

Na czym więc polega wadliwość umów o kredyty frankowe? Temat jest dość złożony i dla oceny wadliwości samej umowy nie chodzi tylko o jej zapisy, ale także okoliczności towarzyszące jej zawieraniu. Z racji złożoności tematu postaram się w sposób przystępny przybliżyć jedynie zasadnicze klauzule niedozwolone stosowane przez banki w umowach o kredyty frankowe.

  1. Dowolność ustalania kursu franka.

Za generalną regułę można przyjąć, że niemal we wszystkich umowach o kredyty frankowe znajdują się zapisy, dzięki którym kurs franka dla regulacji wzajemnych zobowiązań banku oraz kredytobiorcy określa bank na podstawie wewnętrznych tabel kursowych. Mając na uwadze, że kredyty frankowe były wypłacane w złotych polskich, to bank określał ile franków warta będzie kwota wypłaconych złotówek. Nadto to bank określał, po jakim kursie przeliczy franki dla spłaty kredytu. Przykładowo jeżeli w dacie zawarcia umowy średni kurs franka wynosił 2 złote, a kwota kredytu wynosiła 100 000 złotych, to po średnim kursie franka odpowiada to 50 000 franków szwajcarskich. Jednak bank dzięki zastosowaniu własnego kursu franka ustalał, iż 100 000 złotych zaciągniętego kredytu odpowiada w istocie nie 50 000 franków, a np. 55 000, albowiem kredyt był wypłacany „po kursie” 1.8 zł. Natomiast w przypadku spłaty zobowiązania, bank ustalał kurs wyższy, np. 2.2 złote. Dlatego już na samym początku zobowiązanie kredytobiorcy wynosiło nie 100 000 złotych, a 121 000 złotych. Te postanowienia, które pozwalały bankowi w zasadzie w dowolny sposób ustalać kwotę należną do wypłaty kredytu, jak i jego spłaty zostały uznane za abuzywne (niedozwolone) przez sądy powszechne. Ta linia orzecznicza na dzień dzisiejszy jest już ugruntowana i sądy nie mają tu żadnej wątpliwości. Postanowienia te nie wiążą kredytobiorców.

Eliminacja zapisów pozwalających na dowolne ustalanie kursu franka.

Skoro te postanowienia nie wiążą kredytobiorców, to co dzieje się z umowa kredytową? Zasadniczo można przyjąć że w przypadku kredytów denominowanych (w których kwota kredytu wskazana jest w CHF, zaś wypłata odbywa się złotówkach po kursie wskazanym przez bank) umowa staje się nieważna. Skoro bowiem realizacja kredytu ma polegać na wypłacie świadczenia kredytowego w złotówkach, a z umowy wyeliminujemy zapisy pozwalające na przeliczenie kwoty franków wskazanej w umowie na naszą walutę, to tak naprawdę nie możemy w ogóle określić świadczenia, jakie bank ma nam wypłacić.

W kredytach indeksowanych (tj. takich, które kwotę kredytu wskazują w polskich złotych, a bank ustala jej przelicznik do franka w dniu uruchomienia kredytu), sprawa jest o tyle prostsza, że po wyeliminowaniu klauzul zezwalających na ustalenie kursu franka przez bank, dalej możemy wskazać kwotę kredytu, która ma nam zostać wypłacona w złotówkach. Wtedy brak związania zapisami abuzywnymi w zakresie ustalania kursu franka sprawia, że de facto pozostajemy z kredytem złotowym, oprocentowanym według stawki właściwej dla kredytów walutowych.

Rozliczenie wadliwych umów o kredyty frankowe.

W przypadku potwierdzenia, że umowa zawarta z konsumentem przez bank zawiera opisane powyżej postanowienia niedozwolone bezwzględnie należy dokonać rozliczenia z bankiem dotychczasowych wpłat na podstawie wadliwej umowy o kredyt frankowy. W przypadku kredytu denominowanego, można pokusić się o żądanie zapłaty wszystkich uiszczonych do tej pory rat. Bowiem w przypadku przyjęcia, iż umowa taka jest nieważna, to zgodnie z art. 410 Kodeksu cywilnego mamy do czynienia z tzw. świadczeniem nienależnym, która powinno zostać zwrócone na rzecz tego, który je uiścił. Z drugiej strony bank może domagać się spełnienia świadczenia zwrotnego, tj. żądać zapłaty kwoty wypłaconej nam w złotówkach przy uruchomieniu kredytu. Powstaje tu jeszcze problem terminów przedawnienia wzajemnych świadczeń, bowiem terminy te są różne dla stron (dla banku krótszy, dla konsumenta dłuższy) i można by było odmówić spełnienia świadczenia wzajemnego banku za podniesieniem zarzutu przedawnienia. Temat ten jako bardzo szeroki wymaga jednak omówienia w osobnym artykule.

W przypadku kredytów indeksowanych sytuacja jest o tyle prostsza, że ze względu na fakt ujęcia kwoty kredytu w walucie krajowej nie mamy do czynienia z całościową nieważnością takiej umowy. W takim przypadku należy rozliczyć wzajemne saldo stron, na podstawie określenia kwoty zobowiązania kredytowego określonego w złotych, z uwzględnieniem marży oraz LIBOR właściwych dla kredytów frankowych. Najczęściej w takim rozrachunku konsumentowi przysługuje zwrot kwoty stanowiącej co najmniej równowartość kilkudziesięciu procent kwoty udzielonego kredytu.

Powyższe w sposób możliwie najprostszy tłumaczy, skąd występująca ostatnio lawina spraw frankowych w sądach. Bowiem korzyści dla kredytobiorcy , które może osiągnąć dochodząc swoich praw przed sądem prawie zawsze przekraczają kwotę kredytu w perspektywie jego spłaty w całym okresie kredytowania.
 

Artykuł został napisany przez Adw. Magdalena Smędzik - Krakowska Kancelaria Prawna BGKA.PL

 

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Warto przeczytać